Przejdź do menu
FILTRY
Wyszukaj:
Wyszukaj frazy w:
Wyszukaj obiekty posiadające:
Wyszukaj obiekty z zakresu daty:

WAŻNE POJĘCIA

Historia Kina Pałacowego

Historia Kina Pałacowego

Kino Pałacowe – “Kino dobrych filmów”

*takie hasło przez długie lata widniało na afiszu Kina Pałacowego przed głównym wejściem Pałacu Kultury od lat 60.

 

 

 

 

Kino Pałacowe w Pałacu Kultury (1963­−1993) 

Po wojnie Zamek zamieszkiwało wielu lokatorów: stałych i tymczasowych. Przydzielanie niezliczonych pomieszczeń przypominało kwaterunkową prowizorkę wielorodzinnej kamienicy. Odbudowa ze zniszczeń miała potrwać kilkadziesiąt lat. Brakowało przemyślanej decyzji, kto stanie się nowym gospodarzem zamkowego kompleksu. Kto powinien nim zostać? Ścierały się różne koncepcje. Stopniowo doszła do głosu i zaczęła się przebijać jedna.

Nie było w Poznaniu odpowiednio godnego centrum kultury. Myśl, że odziedziczony po Prusakach Zamek Cesarski mógłby stać się siedzibą rozproszonych po całym mieście instytucji kulturalnych Poznania, dojrzewała długo. To z niej swój początek bierze powstanie Kina Pałacowego jako elementu niezbędnego w planowanym kombinacie kulturotwórczych zamierzeń i działań miasta.

Dziś, gdy nasze miasto ma pod dostatkiem sal kinowych, sytuacja sprzed sześciu dekad może wydawać się niezrozumiała. Za sprawą działań wojennych śródmieście Poznania straciło większość swoich przybytków X Muzy, w tym reprezentacyjny kinoteatr Słońce z widownią na ponad półtora tysiąca miejsc, a także Metropolis z tysiącem miejsc, Tęczę-Łazarz, Tęczę-Wildę, Szeherezadę, Olzę i inne. W jako tako nadającym się do użytku stanie przetrwały jedynie Apollo, Rialto i Stylowe, czyli Bałtyk.

Skutek był taki, że w przeliczeniu liczby miejsc kinowych na tysiąc mieszkańców bardzo długo po wojnie plasowaliśmy się − w porównaniu z innymi dużymi miastami − na szarym końcu. W Poznaniu brakowało zwłaszcza dużych kin. W zazdrośnie strzeżonym monopolu scentralizowanej gospodarki minionego ustroju odgórne zarządzanie funduszami przydzielanymi przez Warszawę na potrzeby kinematografii kierowało się nie logiką racjonalnego zaspokajania ewidentnych niedostatków, lecz kaprysami własnego widzimisię. Latami pomijano nad Wisłą potrzeby poznaniaków, wychodząc z założenia, że „jak zwykle i tak sobie sami poradzą”. W tej sytuacji, jeśli nie liczyć „resortowej” Olimpii, jedynym nowo wybudowanym w Poznaniu kinem od zakończenia wojny była, uruchomiona kilkanaście miesięcy przed Pałacowym, urodziwa architektonicznie Wilda.

Z kronikarskiego obowiązku odnotujmy, że Kino Pałacowe zainaugurowało swoją działalność dość niepostrzeżenie, w środku lata, w poniedziałek 29 lipca 1963 roku. Pierwszym filmem, który tamtego dnia został zaprezentowany publiczności na trzech seansach − o 15, 17.30 i 20 − był hitowy kryminał z najnowszego premierowego repertuaru „Zbrodniarz i panna” w reżyserii Janusza Nasfetera, z Ewą Krzyżewską i Zbigniewem Cybulskim oraz muzyką Krzysztofa Komedy.

 

 

 

 

Kino to nie są tylko ściany, rzędy krzeseł i ekran. Kino to publiczność zasiadająca na widowni, żeby coś wspólnie obejrzeć i przeżyć. Śródmiejski Poznań od zakończenia wojny narzeka na brak takich miejsc. I oto w czasach długich kolejek przed kasami i niemal niewyobrażalnego współcześnie głodu kinowego, niczym dar losu pojawia się w samym sercu miasta nieistniejące dotąd nowe kino, mające z górą sześćset miejsc na widowni.

Spyta ktoś, skąd wzięła się jego nazwa? Odpowiedź okazuje się banalnie prosta. Przymiotnik „Pałacowe” wywodzi się od poznańskiego Pałacu Kultury. Nazwa „Pałac Kultury” brzmiała równie dumnie, jak ideowo słusznie. Powstania miejskiej instytucji o takiej nazwie nikt między Odrą a Bugiem nie śmiał więc kwestionować. Podobnie jak tego, że tutejszy, nawiązujący przemyślnie (to znaczy nie zanadto, tylko tyle, ile koniecznie było trzeba) do wzoru swych monumentalnych poprzedników Pałac Kultury − socjalistyczny pałac z prawdziwego zdarzenia − własne kino mieć musi. Najlepiej duże kino, w Sali Wielkiej, niegdyś będącej salą tronową Zamku Cesarskiego.

Dwa lata później, po wieloletnim, gruntownym remoncie i koniecznych adaptacjach dokonano jej uroczystego otwarcia − w śnieżny wtorek 16 listopada 1965 roku, z udziałem przedstawicieli władz centralnych. Z racji tego, że listopad był „miesiącem filmu radzieckiego”, przed południem umieszczono w programie milicyjny film z psim bohaterem „Muchtar na tropie” (reż. Siemien Tumanow), oczywiście produkcji ZSRR. Na seansach popołudniowych i wieczornych natomiast pojawiły się francusko-włoskie „Sławne miłości” (reż. Michel Boisrond) w gwiezdnej obsadzie z udziałem Jeana-Paula Belmondo, Brigitte Bardot, Simone Signoret, Alaina Delona i Pierre’a Brasseura oraz muzyką Maurice’a Jarre’a.

W założeniu Sala Wielka miała przede wszystkim pełnić funkcję sali widowiskowej, ze sceną i kilkusetosobową widownią. Z biegiem czasu stawała się jednak coraz bardziej kinem, niezmiernie chętnie odwiedzanym przez tysiące poznaniaków. Kinem ze studyjnymi ambicjami, co z dzisiejszej perspektywy warto szczególnie podkreślić. Poczytna popołudniówka „Express Poznański” w wydaniu z 23 listopada 1965 roku, anonsując i ze szczegółami opisując program odbywającego się przedpołudniami w Kinie Pałacowym III Przeglądu Filmów Animowanych i Dziecięcych, umieściła na koniec notki informacyjnej taki oto znamienny dopisek: „Natomiast na wieczorne seanse zapraszamy tylko dorosłych. Wyświetlane na nich są w większości tzw. filmy autorskie, odznaczające się nowatorską formą, wymagające pewnej dojrzałości widzów”.

Nic dodać, nic ująć. Jak widać, studyjny charakter działalności już wtedy – na wiele lat przed oficjalnym zamianowaniem (w grudniu 1993 roku) – był kinu w Zamku pisany i tak miało pozostać.

 

 

 

Z czym kojarzy mi się Kino Pałacowe? Przede wszystkim z doskonałą lokalizacją: dogodnym adresem przy Świętym Marcinie. Dla mieszkańca śródmieścia było ono niemal na wyciągnięcie ręki, byłem tam zatem stałym gościem i wiernym widzem, przesiadując na widowni po kilka godzin kilka razy w tygodniu. Co nowego grają w Pałacowym? To pytanie, które zadawałem sobie, nie wiem ile razy.

O tym, co na ekranie, powiadamiała codziennie w rubryce z repertuarem kin lokalna prasa: „Głos Wielkopolski”, „Gazeta Poznańska”, „Express Poznański”. Oprócz informacji zamieszczanej w gazetach samo kino zapowiadało swój repertuar za pomocą widocznych z daleka tytułów. Na zewnątrz gmachu, na metalowym stelażu zamontowanym na stałe na balkonie nad wejściem z ekspozycją na Św. Marcin przytwierdzano starannie ogromne żółte litery. Na przechodniów przed Zamkiem, podobnie jak dzisiaj, czekały także plakaty w witrynach przy trotuarze. A było wtedy co obejrzeć…

Niektóre znakomite filmy wyświetlane w repertuarze Pałacowego oglądałem wielokrotnie, do czego jeszcze powrócę za chwilę. Zdarzało się też nieraz, że w nadmiarze zajęć i obowiązków spóźniony wślizgiwałem się tam po ciemku, w trakcie seansu, opanowawszy − z myślą o innych kinomanach − sztukę cichego uchylania podwójnych drzwi, które zamiast klamek miały masywne, mosiężne gałki. Chwilę po wejściu sympatyczne i uprzejme panie bileterki podrywały się z krzesła, wskazując mi w ciemności wolne miejsce.

Z repertuaru Pałacowego zachowałem bardzo wiele niezatartych wspomnień. Nic dziwnego, były to przecież złote czasy fantastycznego filmobrania. Mieliśmy wtedy w Polsce jeden z najlepszych kinowych repertuarów (z całą pewnością najlepszy w krajach tzw. obozu) i bardzo wysoki poziom rozwoju kultury filmowej. Codziennością repertuarową były więc filmy Bergmana, Kurosawy, Buňuela, Viscontiego, Godarda, Truffauta, Antonioniego, Saury, Tarkowskiego, Nicholsa, Penna, Coppoli, Schlöndorffa czy Felliniego. Wyświetlano takie tytuły jak: „Persona”, „Straż przyboczna”, „Ojciec chrzestny”, „Amarcord”. Na seansach tego ostatniego, przeżywając absolutną fascynację, przesiadywałem w Pałacowym aż do filmowego upojenia. Z poczuciem, że to mój film i moje kino, skoro go wyświetla.

 

 

 

Kino królowało niepodzielnie w tej części kompleksu zamkowego. Przywołując wspomnienia o dawnym Pałacowym w pierwszym skojarzeniu mam przed oczami obszerny hall, schody prowadzące na pierwsze piętro i ogromne, kilkumetrowe wrota kinowego sezamu: wejściowe i wyjściowe. Kino Pałacowe mieściło się na dwóch kondygnacjach. Jedni bywalcy woleli miejsca na parterze, inni preferowali zdecydowanie wygodniejszy balkon. Wyposażenie widowni było bardzo skromne. Rzędy krzeseł, wprawdzie wyściełanych, lecz twardych, bez podłokietników, na domiar złego z niemiłosiernie niewygodnym oparciem (projektant z pewnością nie był kinomanem). Niewygody te jednak, choć uciążliwe, wynagradzał wszystkim dobrany z wyczuciem program.

Kilka zdań jeszcze na temat realiów funkcjonowania samej placówki dla tych, którzy znają tylko jej nową, dzisiejszą inkarnację. Pałacowe miało niezłą optykę i akustykę jak na pomieszczenie, które nie zostało specjalnie zaprojektowane i zbudowane na potrzeby kina, lecz zaadaptowane. Z czasem poznałem je bardziej gruntownie, od zaplecza. We wschodniej części Zamku nie było w tamtych czasach windy. Na parterze, tuż przy wejściu na schody ewakuacyjne natrafiało się na przywiezione bądź oczekujące na wywózkę pod wskazany adres skrzynie wypełnione metalowymi puszkami z taśmą filmową. „Kisty”, jak mówili o nich kabiniarze, wnoszono we dwójkę z mozołem na drugie piętro, gdzie mieściła się projektornia.

W maleńkim kantorku na pierwszym piętrze rezydowała kierowniczka Pałacowego, elegancka pani Irena Wieczorek. Sumienna, obowiązkowa, zawsze obecna w pracy. Nieustannie towarzyszył jej ból głowy z powodu grafik na kolejny tydzień projekcji. Planowanie seansów − gdzie indziej proste – w Pałacowym kolidowało z przymusowym wypożyczaniem sali na rzecz jej rozmaitych pozakinowych zobowiązań.

Specyfika placówki, którą przez wiele lat kierowała pani Irena, polegała na tym, że w Sali Wielkiej, oprócz seansów, ciągle odbywały się jakieś imprezy, co zakłócało rytmicznie ułożony harmonogram seansów. Wielokrotnie zdarzało się, że trzeba było zdejmować z ekranu właśnie wprowadzony, zakontraktowany na tydzień czy dwa hit idący kompletami.

Piętro wyżej nad biurem kierowniczki mieściła się kabina projekcyjna. Szefem kinooperatorów był doświadczony fachowiec Stanisław Jackowiak, a jego prawą ręką Czesiu Bzdok. Załoga pałacowych operatorów pieczołowicie dbała o sprzęt i wszelkie atesty. Widać było, że są pasjonatami swojego fachu. Dzięki nim pod względem kinotechnicznym Pałacowe należało do najlepiej wyposażonych kin w mieście. Na stanie posiadania miało nie tylko cztery potężne z obiektywami wycelowanymi w okienka w ścianie, ale także rozmaite inne typy projektorów służących do pokazów każdego formatu taśmy, co było rzeczą wprost bezcenną w przypadku seansów rarytasowych. Przez wszystkie te lata obejrzałem ich w Zamku przy różnych okazjach bez liku.

 

 

 

Kino Pałacowe szybko zyskało wysoką pozycję i renomę wśród poznańskich kinomanów. Na prestiż ten złożyło się wiele czynników. Najważniejszy z nich stanowiła niestrudzona kulturotwórcza działalność grupy pasjonatów, którzy na co dzień i od święta dbali o to, by Pałacowe oferowało widzom maksimum atrakcji. Potęgą kulturalną w skali kraju był wówczas prężnie działający od czasów odwilży politycznej ruch dekaefowski. Połączone w ogólnopolską federację dyskusyjne kluby filmowe pełniły funkcję „drożdży”, zabiegając o ambitny repertuar kin i próbując na wiele sposobów popularyzować sztukę ruchomych obrazów oraz animować kulturę filmową w Polsce.

Wiele kinomanek i kinomanów w różnym wieku marzyło o tym, by obejrzeć dobry film, a Pałacowe niemal od samego początku swej działalności odpowiadało na tę potrzebę, skupiając wokół siebie liczoną w tysiącach, wymagającą publiczność. Pod względem socjologicznym składała się ona głównie z wykształconych warstw mieszczaństwa, studentów i młodej inteligencji – osób o wysokich aspiracjach kulturalnych. Ludzie ci dobrze wiedzieli, co znaczy noblesse oblige. Rytualny obyczaj częstego spotykania się na seansach odbywających się w Pałacowym szybko się przyjął. Bywanie w kinie należało do dobrego tonu w tym, znającym się na rzeczy, elitarnym towarzystwie.


 

Kino Pałacowe w Centrum Kultury ZAMEK (1993-2009)

 

 

 

W lutym 1993 roku pod egidą Ośrodka Kultury Filmowej przy Centrum Kultury ZAMEK swoją działalność zainaugurowało Kino Studyjne „Pałacowe”, mające ambicje stać się pierwszorzędnie ważną, kulturotwórczą placówką w życiu filmowym miasta. Inauguracyjną imprezą Kina Studyjnego „Pałacowe” było Święto Kina z projekcjami filmów Akiry Kurosawy, Wima Wendersa, Andrieja Konczałowskiego, Toma Stopparda i retrospektywą twórczości mistrza kina węgierskiego, Miklósa Jancsó. Zaprezentowany program mówi sam za siebie. Start w ramach Święta Kina wypadł okazale i imponująco.

O jednym z takich odświętnych przeglądów zrobiło się szczególnie głośno. Na początku kwietnia 1993 roku DKF Kinematograf 75 zaprezentował w swoim programie „Ostatnie kuszenie Chrystusa” Martina Scorsese. Film został wyświetlony 5 kwietnia, tuż przed świętami wielkanocnymi, w cyklu pod hasłem „Kino na Wielki Tydzień”. Dwa dni później do prokuratury wpłynął wniosek grupy ówczesnych posłów o wszczęcie postępowania w sprawie popełnienia przestępstwa obrazy uczuć religijnych. Organizatorzy pokazu w Pałacowym zostali przez nich oskarżeni, ni mniej ni więcej, tylko o obrazę uczuć religijnych właśnie w oparciu o paragraf 198 Kodeksu Karnego, za łamanie którego groziła kara więzienia do lat dwóch.

 

 

 

Sprawa odbiła się wówczas głośnym echem w całym kraju. Postępowanie wyjaśniające trwało kilka miesięcy. Po zasięgnięciu opinii biegłych ekspertów prokuratura oddaliła zarzuty, nie dopatrując się w publicznym pokazie filmu Scorsese znamion domniemanego przestępstwa. Apelacja wniesiona przez wnioskodawców od tej decyzji została również oddalona przez prokuraturę wyższej instancji. To niecodzienne zdarzenie i rozgłos wokół niego uchodzi dzisiaj za kuriozalny incydent należący do tyleż długiej, co barwnej historii zarówno DKF-u Kinematograf 75, jak i dziejów Kina Pałacowego, w którym odbył się wspomniany pokaz.

W grudniu 1995 roku Kino Pałacowe serią filmowych retrospekcji oraz okolicznościową wystawą uroczyście uczciło 100. rocznicę pierwszego pokazu kinematografu braci Lumière i była to jedna z ostatnich imprez tej placówki w jej pierwotnym wcieleniu. Stopniowo stało się jasne, że na dłuższą metę nie da się pogodzić wielofunkcyjnych zadań sali widowiskowej z instytucjonalną działalnością kina z prawdziwego zdarzenia. Konkurencja multipleksów (jest ich obecnie w Poznaniu sześć) stawała się zbyt silna, a zapóźnienie technologiczne w stosunku do ich wyposażenia zbyt duże.

Wyjściem z impasu, jak niegdyś, okazała się kameralna studyjność. Chcąc ją utrzymać, należało jednak poszukać innej, nowocześnie zaprojektowanej i wyposażonej siedziby dla kina usytuowanego w CK ZAMEK. Łatwo się mówi, trudniej z realizacją. Aby ten kosztochłonny projekt zrealizować, niezbędne były odpowiednie środki i liczony w latach czas realizacji.

 

 

 

Piszę to wspomnienie już w zupełnie innych czasach. Tylko studyjna placówka kinowa pod nazwą „Pałacowe” została pod tym samym co wtedy, niezmienionym adresem. Rozliczne zasługi Jacka Jaroszyka oraz instruktorki, a od 1982 roku szefowej Działu Filmu i Fotografii, Joanny Jankowskiej dla Zamku jako centrum kultury filmowej trudno byłoby przecenić. Oboje znacznie przyczynili się do jej rozwoju – zarówno w sprzyjających (bywały takie), jak i niesprzyjających okolicznościach. Robili wszystko, co możliwe. Tyle że kino, jako część wchodząca w skład o wiele większej zamkowej całości i mająca własne instytucjonalne zobowiązania, nie było w stanie tej wieloletniej, cennej aktywności w pełni zagospodarować.

W przypadku kina aranżacja przestrzenna, odpowiednie wyposażenie i charakter siedziby decydują o powodzeniu placówki. Małe kino, jak wiadomo, potrafi być piękne. Pałacowemu z jego kilkusetmiejscową widownią brakowało od zawsze dostosowanego do swych zadań drugiego pomieszczenia w postaci kameralnych rozmiarów salki projekcyjnej. Wygospodarowano więc skromnie urządzone lokum na tak zwaną Salę Audiowizualną, w której niewielka studyjna widownia złożona z kinomanów pasjonatów uczestniczyła przez wszystkie te lata w niezapomnianych wydarzeniach, przeglądach, autorskich retrospektywach, dyskusjach, wykładach i, rzecz jasna, projekcjach. Odciążyło to znacznie Salę Wielką.

Powróćmy jeszcze na chwilę do Ikonosfery. Nazwę swą Galeria Ikonosfera zawdzięczała nowatorskiej na tamte czasy koncepcji opartego na obrazie współczesnego modelu kultury autorstwa profesora Mieczysława Porębskiego. Galeria nie była tylko salą wystawową. Szybko stała się salonem filmowo-artystycznym Poznania. Zapraszano i podejmowano w niej najlepszych z najlepszych. Któż tutaj nie gościł, kogo w skupieniu nie słuchano, z kim gorąco nie dyskutowano. Pamiętam: Günthera Grassa, Petera Härtlinga, Andrieja Tarkowskiego, Bolesława Michałka, Rafała Marszałka, Filipa Bajona, Eryka Lipińskiego, Waldemara Świerzego, Franciszka Starowieyskiego, Stefana Morawskiego, Pétera Bacsó, Kazimierza Kutza, Andrzeja Wajdę, Janusza Morgensterna, Feliksa Falka, Krzysztofa Kieślowskiego, Aleksandra Ledóchowskiego, Jerzego Stuhra, Krzysztofa Zanussiego…

 

 

 

Nie mogąc z przedstawionych wyżej powodów stać się kinem jak inne, Pałacowe z roku na rok coraz bardziej stawało się kinem niepodobnym do innych. Umiejętnie, choć nie bez przeszkód, łączyło powszedniość z odświętnością. Z czasem obrosło inicjatywami i imprezami o znaczeniu nie tylko poznańskim, lecz także ogólnopolskim. Kalendarz imprez pałacowych każdego roku wypełniał się po brzegi. To tutaj, począwszy od pierwszej połowy lat 60., odbywały się najpierw przeglądy, a potem festiwale filmów dla dzieci i młodzieży, które dały początek Międzynarodowemu Festiwalowi Ale Kino! Tutaj przez wiele sezonów stawali w konkursowe szranki filmowcy amatorzy podczas Ogólnopolskiego Konkursu Filmów Amatorskich OKFA.

Tu również, co stanowiło wyraz autentycznego uznania krajowego środowiska dla inicjatyw i osiągnięć poznańskich działaczy kultury filmowej, dwukrotnie odbyły się Ogólnopolskie Seminaria Federacji Dyskusyjnych Klubów Filmowych i Kin Studyjnych. Pierwsze, zatytułowane „Nurty ideowo-polityczne we współczesnej kinematografii świata”, miało miejsce w dniach 26−30 listopada 1973 roku. Podczas kilkudniowych obrad referaty wygłosili Krzysztof Mętrak, Józef Kossecki, Wiesław Górnicki oraz Bogusław Drewniak, a sensacją stał się pokaz głośnego szwedzkiego filmu „Jestem ciekawa w kolorze żółtym” w reżyserii Vilgota Sjömana.

Drugie, połączone ze zjazdem Polskiej Federacji Dyskusyjnych Klubów Filmowych, odbyło się w Poznaniu kilkanaście lat później, w grudniu 1987 roku. Organizatorem seminarium został, cieszący się jak Polska długa i szeroka zasłużoną renomą, DKF Kinematograf 75. Referaty wygłosili: Rafał Marszałek („Film i tabu”), Frauke Hanck („Najnowsze kino RFN. Wim Wenders”), Aleksander Ledóchowski („Kino wczoraj i kino dziś”), Jerzy Toeplitz („Miejsce dla kultury filmowej”) oraz Aleksander Kumor („Video art jako dalsza forma rozwoju filmu”). Gościem specjalnym imprezy był francuski reżyser Jean-Charles Tacchella.

W tym miejscu kończy się ta krótka podróż sentymentalna w przeszłość Kina Pałacowego, inspirowana wieloma dobrymi wspomnieniami, które się z nim w ten czy inny sposób łączą. Pozostaje mi jeszcze życzyć, by – w swojej nowej siedzibie i unowocześnionym wydaniu – nadal pełniło ono zaszczytną i potrzebną nam wszystkim funkcję jednego z najważniejszych centrów kultury filmowej w skali nie tylko regionu Wielkopolski, co oczywiste, ale również całego kraju.

 

 

 

 


Nowe Kino Pałacowe (2013-)

 

 

 

W latach 2010−2012 rozpoczęto kompleksową przebudowę dawnej, wschodniej, reprezentacyjnej części Zamku. Kino zamknięto w listopadzie 2010 roku. W wyniku przekształceń całkowicie zmienił się wygląd i wyposażenie Sali Wielkiej, Holu Wielkiego i Atrium przed Salą Wielką. Powstała nowoczesna Sala Wystaw oraz Kino Pałacowe (dawniej w tym miejscu znajdowała się Sala Marmurowa). Gruntowna przebudowa Wschodniego Skrzydła Zamku Cesarskiego zakończyła się pod koniec 2012 roku.

Kino dysponuje obecnie 143 miejscami, cyfrowym projektorem NEC oraz dwoma analogowymi na taśmę 16 i 35 mm, wysoką jakością obrazu 2K i dźwięku w technologii Dolby Digital z możliwością projekcji 3D. Kino wyposażone jest w pętle indukcyjną. Od 2019 roku umożliwia także organizowanie seansów z audiodeskrypcją. Okazjonalnie filmy pokazywane są także w ulokowanej naprzeciwko Sali Wielkiej, mogącej pomieścić 450 osób.

 

 

 

Pierwszy seans w Nowym Kinie Pałacowym (zmienionym na pierwotne Kino Pałacowe w grudniu 2016 roku) odbył się 5 stycznia 2013 roku o g. 17. Był to meksykański film „Pragnienie miłości” w reżyserii Michela Franco.

Od tego czasu Kino Pałacowe jest multidyscyplinarną świątynią filmu – kinem w centrum Poznania „bez reklam i popcornu”, gdzie seans startuje o godzinie podanej w repertuarze. Oferuje codzienny repertuar najnowszych produkcji filmowych, specjalne pokazy klasyki kina, przedpremiery, przeglądy i retrospektywy, spotkania z twórcami, transmisje spektakli teatralnych i operowych. w 2019 roku kino zyskało żółty wewnętrzny neon nad wejściem do sali. 

Każdego miesiąca Pałacowe w swojej działalności proponuje szereg cykli filmowych oraz edukację filmową: wykłady akademickie (we współpracy z Instytutem Filmu UAM) oraz Interdyscyplinarny Program Edukacji Medialnej i Społecznej „KinoSzkoła” dla wszystkich szczebli szkolnictwa. W wymiarze praktycznym kino prowadzi pracownie filmowe – zobacz: http://kinopalacowe.pl

Konsekwentnie Pałacowe zrzesza także wszelkie wydarzenia filmowe organizowane w Poznaniu, goszcząc na swoim ekranie co roku festiwale filmowe: dla dzieci i młodzieży ALE KINO!, krótkiego kina SHORT WAVES , filmów animowanych ANIMATOR. Od 1996 roku jest także organizatorem Międzynarodowego Festiwalu Filmów Dokumentalnych OFF CINEMA.

 

Opracowanie historii Kina do roku 2009: Marek Hendrykowski

Opracowanie współczesnej historii kina: Piotr Szczyszyk

 

 

MEDIATEKA ZOSTAŁA ZREALIZOWANA ZE ŚRODKÓW PROGRAMU OPERACYJNEGO INFRASTRUKTURA I ŚRODOWISKO 2014-2020

Logo po lewej: Fundusze Europejskie Infrastruktura i Środowisko, logo w środku: Centrum Kultury Zamek, logo po prawej: Unia Europejska Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Mediateka

Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu

ul. Św. Marcin 80/82

61-809 Poznań

tel. +48 61 64 65 272

fax +48 61 64 65 308

sekretariat@ckzamek.pl

© 2021 NFINITY | All rights reserved | Mediateka Poznań